
Ci Francuzi przywiozą do Polski wszystko to, co w nich najbardziej intensywne. W ich muzyce chodzi nie tylko o brzmienie, ale o wymianę przeżyć, przerzucanie ciężarów. Nie grają dla zabawy, grają, by coś uświadomić.
Pozwólcie sobie na konflikt doznań. Zmieszają przy Was zapach paryskiego betonu z bryzą z bretońskiego wybrzeża. Zimne ognie, czułość na raty i generalne katharsis lub zmiażdżony do banału języka potocznego rytuał przejścia.
Proszę czekać